TOP DACH: Pierwszy z dziesięciu!

Rozmowa ze Zbigniewem Paturejem, właścicielem firmy „Zakład Ciesielsko-Dekarski” we Wręczycy Małej

Gratulujemy sympatii i zaufania przez klientów i naszych fanów na Facebooku! Jak to się stało, że został pan dekarzem? 
Dziękuję :). To, że zostałem dekarzem, wynikało z potrzeb rynku. Inwestorzy chcą robić dach kompleksowo, czyli więźbę i pokrycie. Byłem cieślą, więc później rozszerzyłem działalność o dekarstwo, którym trudnię się od 10 lat. Moja firma obsługuje inwestycje w okolicach Częstochowy.
Co uważa pan za najtrudniejsze w pracy dekarza?
Najtrudniej jest poprawić źle zrobioną więźbę, a także doskwierającą pogodę, upał lub mróz. Istotnym elementem są też dobrzy pracownicy.
Który etap kładzenia dachu lubi Pan najbardziej?
Ulubiony etap na budowie to robienie więźby dachowej oraz wieszanie ,,wiechy”. Czyli rozpoczęcie pracy i jej zwieńczenie.
Ma Pan jakiś ulubiony typ dachówek?
Każdy dobrze zrobiony dach ładnie wygląda. A zadowolenie jest z karpiówki, taki dach zawsze ma swój urok.
Gdzie najczęściej popełniane są błędy przy kładzeniu dachu przez mniej doświadczonych dekarzy?
Niektórzy nie potrafią odpowiednio dobrać akcesoriów lub ich zastosować do danego pokrycia. Tak zwani pseudo-dekarze mają problemy w newralgicznych miejscach: koszu, kominie, a nawet przy położeniu rynien.
Czym przekonuje pan do siebie potencjalnych klientów?
Nowych inwestorów z reguły mamy z polecenia, od innych zadowolonych klientów. Współpracujemy też z firmami murarskimi. Staramy się zawsze doradzić inwestorowi, co będzie najlepsze na danym dachu.
Życzymy zdrowia, samych zadowolonych klientów i nieustającej satysfakcji z wykonywanej pracy!